Zosia
Jestem Zofia Alicja Szajda. Zofia to znaczy mądrość, wiedza i aż się boję myśleć, jakiej przyszłości chcieliby dla mnie moi Rodzice. A drugie imię wybrał mi Tato, ciekawe dlaczego akurat takie. Nie, żebym miała coś do niego, po prostu się zastanawiam. Może kiedyś mi o tym opowie?
Urodziłam się 6 lipca 2010 roku w szpitalu na Brochowie we Wrocławiu o godzinie 11:37, więc jestem niestety 2 minuty młodsza niż moja siostra bliźniaczka Asia. To ja jednak byłam większa i cięższa, ważyłam 2400g i mierzyłam 53cm. Zaraz po porodzie na chwilę zobaczyłam moją Mamę, dziwne to było, tyle czasu byłam tak blisko Niej, ale nie wiedziałam, jak wygląda. Potem szybko przenieśli mnie do inkubatora. Bardzo możliwe że przez Asię, bo miała problemy z oddychaniem, ja radziłam sobie przecież całkiem nieźle. Spędziłyśmy same całą noc i dopiero następnego dnia znów pojawiła się Mama. Od tej pory widywałam Ją coraz częściej. Karmiła, przewijała. Codziennie przychodził też Tato. Nawet szybko się nauczył jak mnie podnosić, jak podawać butelkę. Obawiałam się, że będzie gorzej. No i tak leżałam w tym jednym łóżeczku razem z Asią, ciasno nam było trochę, ale musiałyśmy czekać, aż „przytyje” do 2kg. Wcześniej nie chcieli nas wypuścić do domu. No i łatwo nie było, ale w końcu nadszedł ten dzień!
Było bardzo gorąco! Słońce raziło mnie w oczy. Foteliki były za duże. Ubranka za ciepłe. Wszystko nie tak. Prawie cała droga do domu upłynęła nam w płaczu. Nie chciałam, ale inaczej się nie dało. Jednak jak już dojechałyśmy do domu – pełen luksus. Dostałyśmy ogromne łóżeczko w sypialni Rodziców. Zaczęła czuwać nad Nami też Babcia Bożenka. Ach! A o tym, co było dalej, możecie poczytać na stronie głównej. Jakieś zdjęcia też się znajdą.
Obrazki:


