Asia
Nazywam się Joanna Róża Szajda, chociaż wszyscy i tak mówią do mnie Asia. Joanna (to znaczy łaska Boga) bo tak wybrali Rodzice i Róża ponieważ na nie uparł się mój Tato. Gdyby nie Mama, miałabym na pierwsze Róża. Dacie wiarę?! Joanna Róża – chyba nie trafiłam najgorzej, zawsze mogłabym się nazywać na przykład Tradycja. Albo Kreacja. Brrr.
Przyszłam na świat 6 lipca 2010 roku we Wrocławiu, w szpitalu na Brochowie, o godzinie 11:35, cale 2 minuty przed moją siostrą bliźniaczką Zosią. Pospieszyłam się o 2 tygodnie i ważyłam tylko 2100g przy 51cm wzrostu (jakiego wzrostu?!). Zapakowali mnie od razu do inkubatora, podali tlen i Mamę zobaczyłam dopiero następnego dnia. To było straszne. Cały ten szpital. Ciągle badali mnie jacyś obcy ludzie. Jedz bo nie wyjdziesz. Zawijali mnie ciasno, żebym się mieściła na jednym wózeczku z Zośką. Coś okropnego! Na szczęście po tygodniu pozwolili nam wyjść do domu, gdzie już czekała na nas Babcia Bożenka.
Drogi do domu też nie wspominam najlepiej. Był ogromny upał, a Rodzice ubrali mi body, pajaca i czapeczkę. Szkoda że oszczędzili mi skarpetek i rękawiczek, wtedy jeszcze bardziej płakałabym w samochodzie. Mama oczywiście nie pozwalała Tacie włączyć klimatyzacji ani otworzyć okna. Było mi niewygodnie w za wielkim foteliku. Słońce świeciło prosto w oczy. W końcu jednak dojechaliśmy i wtedy dopiero się zaczęło, ale to już możecie pooglądać na stronie głównej.
Obrazki:


